środa, 9 września 2015

Mój wieloletni ulubieniec

Często przyglądając i czytając blogi spotykam posty z tytułem ulubieńcy miesiąca. Macie tak wiele ulubieńców wśród kosmetyków? 
Ja muszę przyznać, że ulubieńców nie mam wcale, no prawie wcale. Udało mi się znaleźć całkiem niedawno mój ulubiony płyn do demakijażu, który uwielbiam i pisałam o nim tu.
Dziś chciałabym napisać o drugim moim ulubieńcu, którego stosuje od wielu lat i póki co lepszego nie znalazłam.
Jeśli ciekawi o jakim kosmetyku mowa zapraszam do dalszej części posta.

Uwielbiam używać perełki brązujące, które nadają skórze pięknego koloru.
A moimi ulubionymi perełkami są te z Avonu.
Avon Glow 
bronzing pearls 


 Nie ważne czy jest lato czy zima lubię gdy skóra wygląda jak muśnięta słońcem. Stosowałam wiele różnych pudrów brązujących ale jedne są za ciemne, po innych skóra była marchewkowa. a ten idealnie łączy się z podkładem, świetnie dopasowuje do mojej cery i co najważniejsze wygląda naturalnie.
Perełki brązujące zapakowane są w kartonik o brązowym kolorze. Same perełki zapakowane w plastikowe pudełeczko z odkręcanym wieczkiem. Na wierzchu znajduje się gąbka, która nie jest odpowiednim "narzędziem" do nakładania pudru. Perły są w wielu odcieniach brązu i złota. Nakładam je dużym pędzlem.


























Prawdopodobnie każda z Was go zna a sporo używało. Puder 22 gramy a cena waha się w zależności od katalogu od około 20 do 30 złotych. Kiedyś był tylko jeden odcień a teraz możemy wybrać ciepły lub zimy. Mój jest ciepły.


A na koniec postaram się pokazać wam efekt na twarzy z którego ja osobiście jestem bardzo zadowolona od wielu, wielu lat z przerwami na testowanie innych pereł brązujących, które się u mnie nie sprawdzały.



Nie pytam się czy znacie te perły brązujące ale czy używacie i jesteście zadowolone z efektu?




30 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie miałam okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze nie używałam pudrów w kulkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie używam tego typu kosmetyków ale ciesze się że jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie lubie tego typu kosmetykow ;p
    mozesz mi pomoc i poklikac ? http://faashionpashion.blogspot.com/2015/09/39-wishlist.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam je i bardzo lubiłam :) Teraz mam pierre rene kuleczki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie są zbyt ciepłe, ale uwielbiam wersje korygującą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Perełek brązujących jeszcze nie używałam, prezentują się super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o kurcze, faktycznie to ładnie wygląda! ;)
    moja przyszła teściowa też sobie je poleca ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja mama używa i jest z nich bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że o nich napisałaś :) ja mam i brązowe i różowe te rozświetlające, i jestem z nich zadowolona już od wielu lat, starczają na baaardzo długo. Są świetnym wykończeniem makijażu ;) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nich nie używałam. Bardzo ładnie, naturalnie wyglądają na skórze :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem pewna czy przy mojej bardzo jasnej karnacji by się sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  13. Produkt bardzo dobrze mi znany, ale jak ja go używałam to chyba miał troszkę inne opakowanie. Oczywiście jak najbardziej bardzo lubię i jak mi teraz o nich przypomniałaś to aż zatęskniłam za nimi :)
    Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś te perełki, u mnie sprawdziły się średnio :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie one nadaj sie jedynie jako puder wykończający jako dronzer sa za jasne

    OdpowiedzUsuń
  16. Też nie mam aż tylu ulubieńców, zeby w miesiącu ich kilka opisać, wiadomo mam swoje ulubione produkty czy firmy ale nie jest tego aż tyle:) Te perełki miałam (ogólnie lubię kosm. z Avonu) ale za bardzo połyskiwały, ja bardzo lubię puder w kulkach jednak w bardziej matowym odcieniu, chyba że ide na super imprezę no to wtedy zaszaleje:)

    OdpowiedzUsuń
  17. lata temu miałam kulki Griordani z Oriflame

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś chciałam je zakupić ale potem jednak zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie używałam jeszcze w ogóle kulek. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja jeszcze nie skusiłam się na perełki, choć myślę o zakupie tych kolorowych

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojjj ile to czasu minęło kiedy te kulki były hitem :))


    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://www.hushaaabye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. ja te kulki właśnie do kosza wyrzuciłam (opakowanie zostawiłam na spinki itd.), bo za stare były, ale muszę przyznać, że nie są złe...choć na razie od avonu staram się odchodzić

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie umiem takich kulek używać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy ich nie używałam, ale u Ciebie efekt jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O proszę :) To również mój wieloletni ulubieniec ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)