środa, 30 września 2015

Aloesowa maska do włosów- Laboratorium Pilomax

Jeszcze latem otrzymałam paczuszkę od Laboratorium Pilomax w ramach kontynuacji współpracy. Przetestowałam produkt bardzo dokładnie aby zaprezentować Wam jak najbardziej rzetelną recenzję. Poprzednia recenzja była o kuracji do włosów ciemnych farbowanych. Kto nie czytał zapraszam TU.
Kto ciekawy co tym razem testowałam zapraszam do czytania dalej.


Dzięki uprzejmości firmy tym razem do testów otrzymałam maskę aloesową.
Opis:
Wzmacnia włosy, dodaje objętość bez obciążania. Nawilża włosy i skórę głowy oraz reguluje wydzielanie sebum. Zmniejsza wypadanie włosów.
Więcej informacji KLIK 


Skład:
aqua, stearyl, alcohol, glycerin, cetyl alcohol, ceatryl alcohol, aloe barbadensis leaf juice, lawsonia inermis extract, ceteareth-20, cetrimonium chloride, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, parfum, DMDM hydantoin, diethyl phthalate, potassium sorbate, sodium benzoate, disodium EDTA, hexyl cinnamal, limonene, CI 42090, CI 19140.
Aby efekty były lepsze maskę stosowałam z szamponem Laboratorium Pilomax szampon do włosów ciemnych farbowanych, który dostałam w zestawie.

Maska umieszczona w plastikowym pudełeczku z wieczkiem w delikatnym miętowym kolorze.Ma bardzo przyjemny zapach. Bardzo długo utrzymuje się na włosach. Maskę pozostawiamy na około 15 - 45 minut.
Pojemność to 240 ml. Cena maski to 22 zł



A jak maska sprawdziła się na moich włosach? Otóż na pewno wiecie, że moje włosy nie należą do cienkich ale tych grubszych i puszących się. Trochę miałam obawy czy włosy nie nabiorą jeszcze większej objętości. Ale nie włosy były puszyste ale przy tym świetnie się układały. Co najbardziej lubię to, że po spłukiwaniu było czuć ich cudowną gładkość. Przez cały okres użytkowania nie czułam by włosy były jakoś bardziej obciążone. Były gładkie, lśniące i przetłuszczały się w takim samym tempie jak przed stosowaniem maski.
Co było zauważalne - włosy wyglądały na zdrowsze i zregenerowane.
Maska jest dosyć wydajna gdyż niewielka ilość wystarcza na wmasowanie we włosy i skórę głowy.

Czy polecam? Oczywiście, że tak :)

A czy Wy stosowaliście maskę do włosów od Laboratorium Pilomax? Ostatnio firma wprowadziła kilka nowych masek do włosów, o których możecie poczytać tu KLIK



14 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy nie miałam okazji próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy sprawdziłaby sie na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam ich jeszcze, póki co mam zapas masrk na sto lat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj wszystko co trzeba spłukiwać z włosów to nie dla mnie😒

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam jeszcze żadnej maski od nich :P ale sądzę że są godne uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa maska.. kusi ;-)
    chociaż nigdy nie korzystałam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusisz ta maską... oj kusisz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak masz za dużo włosów to ja chętnie trochę przyjmę :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam maski, nie stosuję ich codziennie, bo nigdy nie chce mi się czekać aż zaczną działać :) na tą chyba się skuszę, szczególnie kusi fakt, że ma regulować wydzielanie sebum :) chętnie przetestuję na sobie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)