poniedziałek, 27 lipca 2015

Akcja " Wakacje z Blogerkami" - Historia pewnej miłości

Lato, wakacje jakoś tak bardziej nastrajają nas, mamy lepsze humory i częściej się zakochujemy...ja też :) ale wiele lat temu. Zainteresowani to zapraszam do czytania.




Mojego obecnego męża poznałam wcześniej, nie latem ale dopiero latem ta miłość rozkwitła. Ale od początku...
Zimą jeździłam z przyjaciółmi na imprezy a jak to ja zawsze w wysokich szpilkach i pewnej felernej soboty zrobiłam wielkie wejście na taką imprezę i prawie spadłam ze schodów. Noga bolała ale nie po to jechaliśmy 100 km żebym przesiedziała imprezę. Byłam pewna, że zwichnęłam nogę ale okazało się że było to złamanie z przemieszczeniem kości w stopie ( pewnie od tych tańców). 5 tygodni noga w gipsie, wolne w pracy. Co ja mam robić !?! 
źródło
Zaczęłam szukać towarzystwa, rozmowy na takim pewnym czasie, który kiedyś był dostępny w komórkach. Przewinęło się tych osób przez tą komórkę mniej lub bardziej porąbanych aż poznałam mojego Darka od słowa do słowa, wymiana zdjęć i umówiliśmy się na pierwsze spotkanie. Z racji mojej złamanej nogi...zaprosiłam go do siebie!
Przyszedł z różyczką. Wypiliśmy kawę, herbatę a gdy szłam po coś do kuchni to szłam na kolanach bo było tak wygodniej :) Teraz mąż opowiada, że na pierwszym spotkaniu rzucił mnie na kolana :)
Od marca czyli naszego pierwszego spotykaliśmy się regularnie aż w maju mój chłopak wyznał mi miłość. Nie wiedziałam czy uciekać czy zostać bo dogadywaliśmy się świetnie. W maju wybraliśmy się na nasz pierwszy wspólny weekend.
W czerwcu 2007 roku ja również powiedziałam "Kocham Cię"  Wyjechaliśmy na wspólnie na pierwsze wakacje, było cudownie...
W listopadzie zamieszkaliśmy razem bo szkoda było tracić czas na krótkie spotkania, musieliśmy się poznać lepiej i zobaczyć czy wytrzymamy ze sobą 24 godziny na dobę - wytrzymaliśmy. 
i tak leciał nam czas w maju 2008 roku wyjechaliśmy na naszą najfajniejszą wycieczkę o której pisałam w TAG-u




W sierpniu dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami a w maju 2009 roku urodził się nasz synuś Patryk. Przeprowadziliśmy się na wieś bo w Gdańsku gdzie wynajmowaliśmy mieszkanie nie dalibyśmy rady finansowo.

Dopiero we wrześniu 2012 pobraliśmy się, więc czeka nas dopiero 3 rocznica ale razem jesteśmy już tyle czasu, że ślub i tak niczego nie zmienił. Nadal kochamy się tak samo i jak do tej pory nie pokłóciliśmy się ani razu.


Taka oto moja historia miłości...

16 komentarzy:

  1. Fajna historia. Oby tak dalej! Miłość jest w życiu najważniejsza :) Tam na zdjęciu to zamek Książ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło się czytało! :) Gratuluje Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. I wycieczka do zamku Książ :) cudownie czyta się takie posty.

    OdpowiedzUsuń
  4. MMm ale pięknie :) Zostaję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne historia potwierdzająca regułę że prawdziwa miłość istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak ja Ci zazdroszczę takiej miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miłość z happy endem! :) super ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa historia z happy endem :) Ja wciąż szukam/czekam/wypatruję ;) swojej miłości. Gdzieś na pewno jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudna historia. Fajna taka miłość.
    Zaprasza do siebie, jeśli ci się spodoba mój blog to zostań na dłużej :D
    http://olineypl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna historia, oby dalej było Wam razem cudownie - życzę mnóstwo przepięknych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oprócz Ciebie znam jeszcze jedną parę,która nigdy się nie kłóci :) Nie wiem jak Wy to robicie,naprawdę,albo niesamowita zgodność charakterów,albo tak idealnie się dobraliście...nie wiem.Bo wielka miłość to napewno jest,ale akurat to nie gwarantuje wiecznej zgody :) ( wiem po sobie)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje ;)
    Rodzina to taki mały skarb;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż zazdroszczę takiej miłości. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje :) Super historia, ja swojego męża poznałam przez internet i po półtora roku był ślub :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)