piątek, 9 października 2026

Kultor. Artur Urbanowicz - recenzja książki.

 50/2026

Książka Artura Urbanowicza przeleżała swoje na mojej półce i zdążyła się już trochę zakurzyć. A że w listopadzie w naszej bibliotece odbędzie się spotkanie z autorem, w końcu przyszedł czas, żeby się za nią zabrać. Trochę przerażała mnie jej objętość, ale dałam radę! Jakie wrażenia zostały po lekturze? Trochę tego jest, bo z tą książką miałam niemały problem. Zapraszam na recenzję. 


 Opis z okładki:

 
Straż Ochrony Rodziny to fundacja, która pomaga ofiarom sekt. Jej członkowie, którzy sami mają za sobą podobne doświadczenia, wiedzą jak działają mechanizmy manipulacji, indoktrynacji i kontroli. Zajmują się uwalnianiem ludzi spod wpływu niebezpiecznych grup, a także zbieraniem dowodów na popełnianie przez nie przestępstwa. 
Pewnego dnia zgłasza się do nich przedsiębiorca, którego córka zaginęła bez śladu. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna trafiła do tajemniczej społeczności działającej na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Chciała poznać ją bliżej na potrzeby pracy magisterskiej, ale od tamtej pory nie dała znaku życia.
Na miejscu bohaterowie trafiają na grupę kultystów skupionych wokół guru, którego wyznawcy widzą w nim drugiego Syna Bożego. Ich siedziba, otoczona aurą pradawnych sił, bardziej przypomina świątynie niż zwykłe miejsce zamieszkania. Kim tak naprawdę jest człowiek, któremu tak ślepo ufają? Manipulatorem, oszustem czy kimś znacznie groźniejszym?


 "Demon osobisty. Zajmuje miejsce anioła stróża u jej boku krótko po tym, gdy czarownica podpisze cyrograf."
 
 Macie czasami tak, że czytacie książkę i trudno Wam jednoznacznie stwierdzić, czy Wam się podoba, czy jednak niekoniecznie? Ja właśnie tak miałam z "Kultorem". Początek tej historii wymęczył mnie okropnie. Były momenty, kiedy zastanawiałam się, czy nie odłożyć książki i po prostu jej nie skończyć. Z drugiej strony cały czas gdzieś z tyłu głowy miałam myśl, że chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej i jak to wszystko połączy się z rewelacyjnym "Inkubem". No i właśnie ta ciekawość ostatecznie zwyciężyła.
No dobrze, ale o czym właściwie jest "Kultor"? Dla mnie to przede wszystkim historia dwóch przyjaciół, którzy zajmują się pomaganiem osobom uwikłanym w działalność sekt. Sami mają za sobą podobne doświadczenia, dlatego doskonale wiedzą, jakimi metodami posługują się przywódcy takich grup, by zdobyć kontrolę nad swoimi wyznawcami. Kiedy jednak przychodzi im przeniknąć do tej społeczności, szybko okazuje się, że tym razem nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, a wiedza i doświadczenie bohaterów niekoniecznie wystarczają, by przewidzieć kolejny krok. 
 
Autor mocno stawia na manipulację i pokazuje, jak łatwo można wpływać na ludzkie myślenie, przekonania i decyzje. To jeden z ważniejszych elementów tej historii. Czytelnik razem z bohaterami próbuje zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w tej społeczności i komu można zaufać. A przynajmniej ja miałam wrażenie, że nie wszystko jest takie, jakie mogłoby się początkowo wydawać. Urbanowicz potrafi namieszać w głowie i sprawić, że zaczynamy się zastanawiać, w którą stronę zmierza opowieść.
Fabuła na książkę naprawdę genialna i wiele wątków było naprawdę wielkim zaskoczeniem. Pozostało też wiele pytań bez odpowiedzi. 
Dlatego trudno stwierdzić mi do tej pory czy ta historia mi się spodobała, w każdym razie przeczytałam do końca, wiele razy dałam się zaskoczyć i zmanipulować przez autora. 

"Kultor" to kontynuacja "Inkuba", który naprawdę mi się podobał. Nie nastawiajcie się jednak na to, że obie historie będą ze sobą mocno powiązane, bo tych odniesień jest stosunkowo niewiele. Właściwie dopiero epilog pokazał mi wyraźniej te powiązania między tymi powieściami i Panią Oś.
Sama fabuła miała naprawdę duży potencjał, a wiele wątków okazało się dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie wszystko potrafiłam przewidzieć (w zasadzanie nic), a niektóre wątki sprawiły, że musiałam zatrzymać się i przemyśleć to, co właśnie przeczytałam. Jednocześnie po zakończeniu lektury zostało mi sporo pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi. I choć nie zawsze lubię, kiedy książka pozostawia mnie z taką liczbą niewiadomych, tutaj trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy bardziej mnie to drażniło, czy jednak skłoniło do zastanowienia się nad całą historią. 
Jest jeszcze jedna kwestia, na którą zwróciłam uwagę. "Kultor" został sklasyfikowany jako horror, ale ja osobiście widziałabym go raczej jako fantastykę. Nie znaczy to oczywiście, że nie ma tu elementów pasujących do grozy, jednak podczas lektury nie odbierałam tej historii jako typowy horror. 

Podsumowując, nawet teraz trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy "Kultor" mi się spodobał. Z jednej strony początek mocno mnie wymęczył, a z drugiej strony przeczytałam ją do końca, dałam się zaskoczyć i niejednokrotnie miałam wrażenie, że autor skutecznie wyprowadza mnie w pole i zmusza do myślenia. Nie była to więc książka bez wad, ale też taka, obok której nie potrafię przejść obojętnie. 
Autor na koniec zdradził, że będzie kontynuacja tej serii i być może tam wszystko do końca się wyjaśni.

 
Autor: Artur Urbanowicz
Gatunek: horror
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 760
Data wydania 21 maja 2025
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)