35/2026
Lubicie książki, których akcja dzieje się w miejscach, które znacie? Ja bardzo. Kiedy sięgałam po "Zamęt", wiedziałam tylko, że część akcja rozgrywa się w gdańskim zoo. To mi w zupełności wystarczyło, żeby mnie zachęcić. Jakie wrażenia zostały ze mną po lekturze? Zapraszam na recenzję.
Opis z okładki:
W gdańskim zoo znika dwunastoletni Maks, który był tam ze swoim tatą Kubą Wilczyńskim. Wstępne poszukiwania z personelem ogrodu zoologicznego nie przynoszą rezultatu. W tym czasie Iga Wilczyńska, żona Kuby, budzi się po imprezie w obcym mieszkaniu, niczego nie pamiętając. Żeby znaleźć syna rodzice będą musieli zmierzyć się z tajemnicami, które ukrywają. Jeden dzień, który zmienia całkowicie życie jednej rodziny.
"Przecież nie jestem nie jestem żadną gwiazdą, influencerem ani kimś znanym. Dlaczego kogokolwiek miałoby obchodzić moje życie?"
"Zamęt" Kamili Bryksy to historia rozgrywająca się w ciągu zaledwie jednej doby. Punktem wyjścia jest zaginięcie dwunastoletniego Maksa, jednak bardzo szybko okazuje się, że to dopiero początek wydarzeń, które na zawsze odmienią życie jego rodziny.
Kuba Wilczyński to wiecznie zapracowany ojciec i mąż. Podczas wyjścia z synem do zoo traci go z oczu. Początkowo nie wpada w panikę, wierząc, że chłopiec za chwilę się odnajdzie. Jeden telefon sprawia jednak, że wszystko zaczyna się komplikować.
Tymczasem Iga Wilczyńska, budzi się po imprezie w obcym mieszkaniu. Po kłótni z mężem wyszła z domu i spotkała się z przyjacielem, z którym spędziła wieczór. Alkohol sprawił, że nie pamięta przebiegu nocy. Kiedy otrzymuje anonimowe nagranie pokazujące co robiła podczas imprezy, jej świat zaczyna się rozpadać. Za wszelką cenę chce ukryć prawdę przed mężem.
Te wydarzenia sprawiają, że Wilczyńscy wpadają w pułapkę własnych kłamstw i sekretów. W samym środku tego chaosu pozostaje ich zaginiony syn.
Rozdziały poznajemy naprzemiennie z perspektyw Kuby i Igi. Akcja prowadzona jest niemal minuta po minucie, dzięki czemu możemy śledzić wydarzenia z obu stron.
Muszę jednak przyznać, że sama fabuła wydała mi się dość banalna. Nie polubiłam też głównych bohaterów, a szczególnie Igi. Trudno było mi zrozumieć jej zachowanie po informacji o zaginięciu syna. Zamiast natychmiast rzucić wszystko i ruszyć na poszukiwania, skupiała się przede wszystkim na własnych problemach. Kompletnie nie potrafiłam wczuć się w jej sposób myślenia.
Nie pomagał również sposób prowadzenia historii. Przeskakiwanie między dwiema perspektywami i kolejnymi wydarzeniami momentami wprowadzało niepotrzebny chaos. Miałam wrażenie, że dzieje się bardzo dużo, ale nie zawsze szło to w parze z budowaniem napięcia.
Samo zakończenie również nie było dla mnie dużym zaskoczeniem. Część rozwiązania udało mi się przewidzieć już wcześniej, dlatego finał nie zrobił na mnie większego wrażenia.
Na plus z pewnością mogę zaliczyć temat obecności w mediach społecznościowych. Autorka pokazuje, jak łatwo zdjęcia i informacje publikowane w internecie mogą zostać wykorzystane przez osoby o złych zamiarach. To wątek, który daje do myślenia i wydaje się bardzo aktualny.
Najbardziej urzekło mnie jednak miejsce akcji. Dopiero przy trzeciej książce Kamili Bryksy dowiedziałam się, że autorka pochodzi z Gdańska. To miasto, w którym się
urodziłam i wychowałam, dlatego zawsze z ogromną przyjemnością czytam historie osadzone właśnie tutaj. W gdańskim zoo bywałam wiele razy, a kiedy bohaterowie przemieszczali się po kolejnych dzielnicach, bez problemu odtwarzałam je w wyobraźni. A gdy pojawiła się nazwa mojej dzielnicy, uśmiechnęłam się sama do siebie.
"Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w Nowym Porcie."
Mimo, że podczas lektury nie potrafiłam w pełni zaangażować się w losy bohaterów, książkę przeczytałam do końca z ciekawością. Chciałam przekonać się, dokąd autorka poprowadzi tę historię i jak połączy wszystkie wątki. To jedna z tych powieści, po których zastanawiałam się, co właściwie o niej myślę. Z jednej strony nie porwała mnie ani fabuła, ani bohaterowie. Z drugiej nie mogę powiedzieć, że czytało mi się źle.
Podsumowując, "Zamęt" to książka, wobec której mam naprawdę mieszane uczucia. Nie zachwyciła mnie i nie zaskoczyła, momentami wydawała się zbyt chaotyczna, a część wydarzeń była dla mnie przewidywalna. Jednocześnie doceniam sam pomysł na historię, aktualny temat związany z mediami społecznościowymi oraz świetnie wykorzystane gdańskie tło. Nie jest to książka, która zostanie ze mną na długo, ale myślę, że znajdzie swoich odbiorców, szczególnie wśród osób lubiących thrillery osadzone w dobrze znanych polskich realiach.
Mimo wszystko na pewno sięgnę po kolejne książki Kamili Bryksy. Poprzednie powieści bardzo mi się podobały, dlatego jedna słabsza lektura nie zmienia mojego zdania o jej twórczości. Jestem ciekawa czym zaskoczy następnym razem.
Autor: Kamila Bryksy
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Mięta
Ilość stron: 320
Data wydania: 24 czerwca 2026




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)