wtorek, 19 maja 2015

Tętniak co to jest? Ja to przeżyłam...

Długo się zastanawiałam czy w ogóle pisać ten post, czy w ogóle kogoś to zainteresuję. Ale z drugiej strony tak wiele z Was pytało o to...a może komuś ten post pomoże...???
Moja choroba -tętniak...

To było latem, dostałam pierwszy urlop. Tak bardzo się cieszyłam. Była piękna pogoda i chodziłyśmy z mamą na plażę. Któregoś dnia zaczęła mnie strasznie boleć głowa. To nie był pierwszy raz bo głowa bolała mnie zawsze nawet kiedy byłam dzieckiem przypominam sobie bóle szczególnie nasilały się od słońca.
Ale ten ból był nie do zniesienia, nawet tabletka nie pomogła. Ból głowy nie ustępował i był nie znośny pulsujący jakby ktoś próbował od środka rozbić głowę. Gdy w sobotę obudziłam się z moim prawym okiem było coś nie tak jakby zaszło mgłą a wszystko widziałam podwójnie.
W poniedziałek rano wybrałam się do przychodni co było dość ciężkie bo nie wiedziałam, który obraz to ten właściwy. Wytłumaczyłam lekarzowi objawy i kazał zgłosić się do szpitala. Chłopak zawiózł niechętnie mnie do szpitala (byliśmy pokłóceni). Zrobiono mi mnóstwo badań okulistycznych i lekarz stwierdził, że to sprawa neurologiczna. Zrobią tomografię. Kazali siąść na wózek. Musiałam zostać na oddziale bo trzeba wykonać więcej badań. Pierwsza moja myśl: "i dobrze chłopak zacznie się martwić i poświęci mi więcej czasu". Pojechał do domu i przywiózł koszulę tylko tak krótką, że i tak wszystko było widać. Rano przyszedł obchód z mnóstwem młodych studentów i zaczęto mnie badać tak jak robią to neurolodzy czyli sprawdzając odruchy itp. Jednym z badań było podniesienie wysoko nóg i przetrzymanie ich przez chwilę a ja w tej krótkiej koszulce i ze stringami wykonałam polecenie ale chyba wszyscy studenci nie zauważyli dobrze bo kazano zrobić jeszcze raz to samo ;)
Zapytałam lekarza co mi jest? "Nie mamy jednoznacznego wyniku ale coś jest w Pani głowie i powtórzymy tomografię z kontrastem"
Po badaniu przyszła Pani ordynator i poinformowała, że mam tętniaka... 
Rozpoznanie:tętniak tętnicy szyjnej wewnętrznej prawej-wewnątrz-zewnątrzjamisty. Niedowład nerwu VI prawego.
Ale co to? Czy ja umrę? Narastała we mnie panika, strach... " Tętniak to taki guz przeważnie ziarnka grochu, Pani ma już wielkość piłeczki pingpongowej i uciska na nerw wzrokowy z prawej strony"
Później pamiętam tylko płacz i strach, ja mam dopiero 23 lata, jeszcze tyle chciałam zrobić a najbardziej płakałam bo będą musieli ogolić mi włosy!!!
Moim lekarzem prowadzącym był naprawdę świetny lekarz, który dbał o mnie. Musiałam trafić do innego szpitala na neurochirurgię...to było straszne bo nic nie wiedziałam co się ze mną stanie, mój chłopak przestał mnie odwiedzać bo spanikował.
- "Panie doktorze, co ze mną będzie bo leże już 3 dni a nic nie wiem?"
- "Jutro ma Pani operację"
- " A na czym będzie ona polegać?"
- " Rozetniemy nogę i pobierzemy z niej żyłę, którą umieścimy Pani w głowie"
- " A jakie są możliwe komplikacje?"
- " Ale ja nie wiem czy Pani ją przeżyje a nawet jeśli to będzie Pani w najlepszym wypadku sparaliżowana"
Rodzina zbierała pieniądze dla profesora, ja zrezygnowana. Wieczorem dostałam telefon od mojego lekarza z pierwszego szpitala:"Sylwia rano wypisz się na własną prośbę i nie zgadzaj się na żadną operację. Załatwiłem Ci miejsce w szpitalu w W-wie" 

Pojechaliśmy...więc jest jakaś szansa dla mnie? Bałam się, że już nie zobaczę mojej rodziny, że zostanę tam sama i nikt mnie nie odwiedzi...
Wieczorem na oddział przyszedł mężczyzna wysoki, szczupły w starym prochowym płaszczu i mnie szukał,to był profesor. Przyznał szczerze, że to będzie trudny zabieg ale damy radę!!!

Po wszystkich badaniach przyszedł dzień na zabieg. Dostałam miejscowe znieczulenie w pachwinę skąd dostano się do mojej głowy i tak "zaklipsowano" mojego tętniaka. Później 24 godziny w bezruchu. Po kilku tygodniach wyszłam ze szpitala. Po roku na kontrolę. W tym czasie głowa jeszcze bolała ale nie już tak bardzo. Byłam pewna, że jestem zdrowa...
Pojechaliśmy na kontrolę do Warszawy i znów kolejne badania. Diagnoza: ona nadal rośnie, zabieg nic nie pomógł ale jest jeszcze jedno rozwiązanie - zamknięcie tętnicy.
Zabieg polegał mniej więcej na tym samym tylko zamiast wpychać w niego sprężynki odcięto mu dopływ. Mam teraz o jedną tętnice mniej tamta jakby uschła...
Najśmieszniejsze jest to, że z prawej strony na szyi mam prawie niewyczuwalne tętno...
Lekarze mówili, że Bóg nade mną czuwał i miałam szczęście, że poszłam na tą plażę bo od nagrzania tętniak się uaktywnił i dał objawy gdzie normalnie tętniak niczym się nie objawia aż pęka i często jest już za późno.
Widziałam wielu ludzi po tętniaku gdzie na nowo uczyli się chodzić, mówić...

Ja żyję, funkcjonuję normalnie, jestem pod stałą kontrolą neurologa.
Męczę się szybciej ale mogłam urodzić dziecko ( oczywiście już nie siłami natury) i teraz cieszę się z każdego dnia i z tego, że jestem zdrowa. 
A zalecenia: żyć bez nerwów i mało wysiłku :)

Kochani szanujcie swoje zdrowie, róbcie badania. Ja wiem, że tomografii nie robi się na co dzień czy rezonansu ale warto naciskać na lekarzy i prosić o skierowania tym bardziej jeżeli ktoś często skarży się na ból głowy.



41 komentarzy:

  1. Kochana, jednak TEN na górze czuwa. Bardzo dobrze, że opublikowałaś ten post. Niech każdy wie, że nie należy lekceważyć nawet tych najmniejszych dolegliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Huh.. nieźle, wiesz co?
    jesteś mega dzielna! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciarki mnie przeszły jak czytałam ... Choć i tak pozytywnie podeszłaś do tego postu. Fajnie,że napisałaś Nam o tym.
    Ja miewam częste bóle głowy,które bagatelizuję,ale obiecuję dzisiaj sobie i Tobie,że zrobię badania w najbliższym czasie !
    Życzę życia bez stresu i mało wysiłku ;) No i oczywiście duuuużo zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś bardzo silną kobietą którą podziwiam! ja bym się chyba załamała..

    OdpowiedzUsuń
  5. Sylwio bardzo mnie cieszy, że udało Ci się wygrać z tętniakiem, o którym dotąd wiedziałam tylko tyle, że jest coś takiego z Doktora Housa ;) Bardzo ważna jest puenta tego posta: trzeba się badać, sprawdzać i trzymać rękę na pulsie. Ja z kolei wybieram się na cytologię już kilka miesięcy i się wybrać nie mogę, zawsze coś stoi na przeszkodzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Badajmy się regularnie, bo mamy do tego prawo. Nasze zdrowie jest w naszym i tylko i wyłącznie naszym interesie. Nikt za nas tego nie zrobi. A stawka jest najwyższa. Ciepła i siły dla Ciebie Sylwio.

      Usuń
  6. Tak sobie pomyślałam co by było jak by tamten lekarz nie zadzwonił. Ale na szczęście zadzwonił :) Wspaniały post, cieszę się, że go napisałaś, chwilami miałam łzy w oczach. I bardzo się cieszę, że wygrałaś tą nierówną walkę i życzę ci jeszcze mnóstwa lat życia w zdrowiu i radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina nawet nie chcę myśleć co by było...

      Usuń
  7. Brawo:) ale jesteś dzielna i odważna że o tym piszesz! POdziwiam i życzę wszystkiego dobrego!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, wogóle zastanawia mnie podejście tego doktorka, który chciał Cię operować. Jak można w taki sposób powiedzieć pacjentowi, że nie wiadomo czy przeżyje. Przecież chyba na studiach uczą lekarzy, w jaki sposób rozmawiać z pacjentami i że pewne informacje można przekazać w bardzo delikatny sposób. A tu Ci wywalił z grubej rury. Jak dla mnie to tego człowieka nawet do leczenia zwierząt nie powinno się dopuszczać a co dopiero do kontaktu z ludźmi.
    A poza tym podziwiam Cię, że taka dzielna jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  9. masz świetny blog!:* każdy post się przyjemnie czyta:)
    co powiesz na wspólną obserwację? :)
    BLOG-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz zapisane w kartach kochana że będziesz żyć jeszcze długo i masz misję na tym świecie do spełnienia, nie poddawaj się tylko..
    ja w swoim życiu przeżyłam parę cieżkich chorób moich bliskich i sama o siebie się boję, ale musimy być dzielne, bo musimy żyć dla naszych bliskich!

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam Cię i życzę dużo zdrowia :) ja od kilku lat męczę się z bólami tak silnymi, że czasami płakać mi się chcę. W dzieciństwie miałam pękniętą czaszkę i wstrząs mózgu, więc każdy że to przez to. No ale jak i dlaczego? Jakiś czas później miałam badania, tomografię i nic nie wykazało. Oczywiście bardzo się cieszę, ale niestety ból głowy nie odszedł a przyczyna nieznana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje Ci :( ból głowy potrafi być naprawdę uciążliwy...

      Usuń
  12. Kurczę, nie wiedziałam. Jesteś mega odważna, że taki post opublikowałaś i przede wszystkim dzielna! Mnie kiedyś też bardzo często bolała głowa, a po prostu się okazało, że muszę nosić okulary. Badajmy się moi drodzy :)
    A Tobie wielkie gratulacje i zdrówka życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj długo się zastanawiałam czy w ogóle o tym pisać ale widzę, że warto było nawet gdyby jedna osoba zrobiła badania...

      Usuń
  13. Kochana życzę Ci dużo zdrowia i sił, szczęście że z tego wyszłaś !!!! Super że trafiłaś na świetnego lekarza, który się Tobą zajął ja niestety trafiam na samych ......długa historia. Pozdrawiam Cię serdecznie:) będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem Ci, że się popłakałam...
    Mój tata miał tętniaka aorty i do tego problemy z sercem, wiec musiał mieć zastawkę.
    Mieszkam 64km mniej więcej od Poznania, a na operację wujek po znajomości załatwił mu szpital w Katowicach.
    Mieliśmy to szczęście, że akurat miałam tam w okolicach chłopaka (z którym aktualnie wtedy już nie byłam) i nasze mamy bardzo się lubiły,
    więc zaproponowano nam, żebyśmy nocowały u nich. Co prawda musiałyśmy codziennie dojeżdżać przez 3 godziny w jedną stronę, ale lepsze to niż
    być ponad 300km od taty.
    A te problemy wyszły przypadkowo. Tata miał bardzo duży problem z potliwością, siedząc i nic nie robiąc pocił się okropnie, więc mama
    wpadła na pomysł, że kupi mu Perpsiblock. Brał je regularnie, nie pocił się, ale zaczęły się problemy z zmęczeniem, osłabieniem i bólami głowy.
    Poszedł do lekarza, wysłano go od razu na szpital. Okazało się, że przez te tabletki woda zaczęła się gromadzić w sercu. Po badaniach wyszły
    też dwie powyższe kwestie i operacja musiała być natychmiast.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja podejrzewałam coś w głowie, bo przy skręcaniu głowy czasem coś mi uciska i w ogóle tracę widzenie i orientację w terenie na kilka sekund.
    Powiedzieli mi że to zwyrodnienie kręgosłupa, że nic strasznego. Chyba nie odpuszczę, poproszę o jakąś tomografię...od kilku lat z tym się już zmagam i to jest uciążliwe strasznie.
    W ogóle popłakałam się czytając Twoją opowieść. Tyle stresu, wysiłku...czasami ludzie mają na prawdę szczęście. Dobrze że się tym podzieliłaś, każde wsparcie dla osób z tym samym schorzeniem jest dobre. Tobie się udało, innym też może ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety każda choroba to stres - ja schudłam przy tym 15kg właśnie ze stresu. Ale dzięki temu że pokonałam chorobę czuję się silniejsza, piękniejsza i wiem, że pokonam wiele trudnych rzeczy...

      Usuń
  16. Jejku aż się rozpłakałam... Dobrze że wszystko dobrze się skończyło, kochana ! I bardzo mocno cie podziwiam ze się nie załamałaś !

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję,że musiałaś tyle przejśc. Wyobrażam sobie co czułaś i Twoja rodzina... Najważniejsze,że jest dobrze i oby tak było. Mojego przyjaciela mamie dawali 3 miesiące życia (rak krtani), prawie ją uśmiercili, a żyje 12 rok po tym osądzie, także zawsze jest jakaś nadzieja, nawet jak jej nie dają. życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Silna babka z Ciebie i tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie również byłoby straszne ogolenie głowy :/ A lekarz przynajmniej nie owijał w bawełnę, chociaż pewnie strach by mnie sparaliżował po tych słowach. Najważniejsze, że jesteś cała i zdrowa, a wszystko skończyło się szczęśliwie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciesze się, żę wszystko skończyło się dobrze. Jesteś bardzo dzielna :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że wszystko sie tak skończyło

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko,to musiało byc straszne.Mogę sobie wyobrazić co czułaś.ja która kilkakrotnie w ciągu roku czuwam przy bliskich w trakcie operacji,bałam się zwykłej zmiany pod okiem,a Ty biedna musiałas przeżyć takie coś ;( Moj tato w styczniu też miał tętniaka,ale aorty serca,wstawiali mu sztuczny kawałek aorty.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow , silna jesteś;-* oby tak dalej.!
    Najważniejsze ,że wszytko dobrze się skończyło .

    OdpowiedzUsuń
  23. Brawo Kochana, byłaś bardzo dzielna :) Życzę Ci dużo zdrowia i sił :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Życzę dużo zdrówka, aby po tym co przeszłaś już nic Cię nie nękało.
    Sama jestem pod opieką neurologa, bo coś tam w głowie mam ale nie wiem co i miałam robiony tomograf, teraz czekam na wyniki, ale zamiast się martwić spędzam właśnie urlop w Zakopanym.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam twój tekst z bardzo wielką uwagą i dreszcze mnie przechodziły - podziwiam cię i to bardzo. Nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu. Mnie często dopadają bóle głowy i te od słońca również się zdarzają, nie myśląc o złym tłumaczę to niedoborem kawy - twój artykuł uświadomił mnie że trzeba częściej zwracać uwagę na różne dolegliwości oczywiście przy tym nie popadając ze skrajności w skrajność. Życzę dużo zdrówka.Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jesteś Wielka, Dzielna z ciebie Kobieta. Zdrówka :). Tego pierwszego lekarza, to bym chyba .... co za cham z takim tekstem .
    Nie lekceważmy objawów, im szybciej wykryte choroby, tym szybciej wyleczone-znam to z własnego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój wujek miał tętniaka - i teraz ja się boję sama o siebie bo mi łeb codziennie nawala :/ Mówią mi że nie ma nic - ale z czego łeb mnie boli? :(( Współczuję przeżycia :(((((( Pan Bóg jednak wie komu co podarować aby przetrwał :))

    OdpowiedzUsuń
  28. aż mam ciarki po przeczytaniu tekstu, bardzo dobrze, że postanowiłaś podzielić się z nami tą historią. Dużo zdrowia! :*

    OdpowiedzUsuń
  29. najwazniejsze jest to, by trzymac się i być silnym

    OdpowiedzUsuń
  30. Przeczytałam Twoją historię i jestem w szoku! Zazwyczaj nikt w tak młodym wieku nie spodziewałby się, że może być tak poważnie chory... Życie jest nieprzewidywalne. Cieszę się, że udało Ci się pokonać tego "drania" i życzę Ci dużo zdrowia, bo to co przeszłaś, to i tak za wiele.
    Jesteś dzielną Kobietą :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej. Choroby, w jakiś sposób jestem powiązana.. ale nie o tym.
    Nawiązując do Twojej historii, teść mój dość długo źle się czuł, ale nie szedł do lekarza, bo jak twierdził dobrze wie co mu jest. Jak już się zebrał było za późno. Diagnoza rak płuc, w drodze na drugą radioterapie zawrócili, bo umierał.. Teściowa ma raka szyjki macicy, 5 lat się leczy, nie wiem co u niej teraz, bo się nie dogadujemy, ale się jeszcze trzymie. Mąż w jakiś sposób obciążony genami rodziców nie za często się bada, ale walczę o to, żeby mieć więcej czasu na ratunek.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Post mocny, ale tak niesamowicie prawdziwy do bólu. Jesteś tak pogodną i pełną życia kobietą, że cieszę się że Bóg na Tobą czuwa abyś mogła radością dzielić się z innymi. Takie doświadczenia niesamowicie hartują człowieka na całe życie. Dziękuję za ten wpis :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Też przeżyłam podobny horror, ale nie chodziło o głowę. Jest już w miare dobrze, trzeba zawsze mocno szanować swoje zdrowie! Mi osobiście zioła ojca Sroki pomagają unormować sytuację.

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja żona ma tętniaka i nie umiem jej pomoc,odsyłają nas od szpitala do szpitala,masakra,termin na 2019,ratunku i cieszę się że trafiłaś na dobrych lekarzy...

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratulacje,życie jest kruchę,moja żona ma tętniaka mózgu,nie umiem jej pomóc,odsyłanie od szpitala do szpitala,koszmar,cieszę się że trafiłaś na właściwe osoby...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)