środa, 26 sierpnia 2026

Mit mitów. Paul Sado - recenzja książki.

 44/2026

Jak często sięgacie po zupełnie inny gatunek niż ten, po który zwykle sięgacie? Muszę przyznać, że ja bardzo rzadko. Jakoś tak zamknęłam się w tym, co lubię, i trochę boję się sięgać po coś innego. A co, jeśli się zawiodę? Co, jeśli się okaże, że zmarnowałam czas? 
Ale są takie książki i są tacy autorzy, którzy potrafią skusić na literacką wycieczkę w zupełnie innym kierunku. I tak właśnie w moje ręce trafiła książka "Mit mitów" Paula Sado. Kiedy autor napisał mi, że jest to thriller historyczno-religijny, miałam spore obawy. To zdecydowanie nie jest gatunek, po który sięgam na co dzień. Jakie były moje wrażenia po lekturze? Czy warto było poświęcić czas na tę książkę? Zapraszam na recenzję.


 

 Opis z okładki:

 
Archeolog Chrystian Falk otrzymuje tajemniczą wiadomość od zaginionego profesora Bauera. Wraz z jego córką Elizabeth rozpoczyna poszukiwania, które prowadzą przez Czerwińsk, Toruń, watykańskie dokumenty i ślady pozostawione przez III Rzeszę. Wszystko wskazuje na to, że trop prowadzi do relikwii świętego Maurycego i tajemnicy, której przez wieki strzegli templariusze, krzyżacy oraz ludzie gotowi zrobić wszystko, by nie ujrzała światła dziennego.
W centrum tej zagadki znajduje się ojciec Maksymilian, charyzmatyczny duchowny, oraz Księga, której treść może zachwiać fundamenty wiary ponad miliarda ludzi. Poszukiwania odpowiedzi prowadzi do jednego z najbardziej kontrowersyjnych pytań: czy człowiek uznawany za Syna Bożego naprawdę istniał, a jeśli tak, kim był i komu może zagrozić jego historia?
 
 "Kościół wciąż bywał zegarem bez sekundnika - zawsze odrobinę spóźnionym wobec swoich czasów" 

 
"Dziś największym zagrożeniem dla Kościoła nie jest zło [...] jest nim inteligencja. Nauka Jezusa nie dzieliła. To ludzie zaczęli dzielić w Jego imieniu."
 
Początkowo ciężko było mi się wciągnąć w tę historię, chociaż od razu polubiłam bohaterów. Szczególnie Chrystiana Falka, który był inteligentny, błyskotliwy i potrafił znaleźć wyjście z każdej sytuacji. Taki MacGyver świata archeologicznych zagadek. Co prawda autor nie skupia się szczególnie na wyglądzie bohaterów, dlatego trudno było mi sobie wyobrazić, jak dokładnie wyglądają Falk i Elizabeth. Czytając "Mit mitów" miałam momentami wrażenie, jakby oglądała film. Dynamiczna akcja, ciągle coś się dzieje, policyjne pościgi, tajemnice, zagadki i kolejne tropy, które prowadzą bohaterów, które prowadzą bohaterów w coraz bardziej zaskakujące miejsca. Oczywiście nawet nie próbowałam rozwiązywać zagadek razem z nimi, bo zdecydowanie nie jestem w tym dobra. 
Muszę jednak przyznać, że wciągnęłam się w tę historię na tyle, że co chwilę odkładałam książkę i sprawdzałam różne fakty w internecie. Jak się później okazało niepotrzebnie, ponieważ autor na końcu książki zamieścił informacje dotyczące tego, co jest fikcją literacką, a co ma swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Mimo wszystko to moje dodatkowe poszukiwanie informacji było czystą przyjemnością. Co więcej, wciągnął się w nie nawet mój mąż i razem szukaliśmy informacji między innymi o papieżu Piusie XII i jego stanowisku w czasie II wojny światowej.
Czerwińsk, Toruń, Monachium czy Rominta. To właśnie w tych miejscach bohaterowie podróżują, odkrywają kolejne zagadki i próbują dotrzeć do prawdy ukrytej przed światem od wielu lat. Bardzo podobało mi się zestawienie fikcji literackiej z rzeczywistymi wydarzeniami i faktami. Z jednej strony sprawiało to, że historia wydawała się jeszcze bardziej wiarygodna, z drugiej momentami naprawdę zacierała się granica między tym, co wydarzyło się naprawdę, a tym, co stworzył autor.
 
"Mit mitów" jest debiutem Paula Sado i muszę przyznać, że naprawdę udanym. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na nudę czy długie przestoje. Tempo jest szybkie, kolejne wydarzenia pojawiają się niemal bez przerwy, a wraz z nimi następne pytania, na które chce się poznać odpowiedź. 
Jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić, to brak tłumaczenia niektórych słów i zwrotów. Niestety nie znam niemieckiego, a rosyjskiego już też za bardzo nie pamiętam. Na szczęście były to pojedyncze  słowa, więc nie przeszkadzało to jakoś szczególnie w odbiorze całości.
I chyba właśnie to najbardziej mnie zaskoczyło. Sięgając po thriller historyczno-religijny, spodziewałam się, że będzie to książka zupełnie nie dla mnie. Tymczasem dostałam historię, która nie tylko mnie wciągnęła, ale też sprawiła, że zaczęłam szukać dodatkowych informacji i zagłębiać się w tematy, którymi na co dzień się nie interesuję. A jeśli książka potrafi zrobić coś takiego, to chyba jest najlepszy powód na to, że warto czasem wyjść poza swoje czytelnicze przyzwyczajenia.
 
Podsumowując "Mit mitów" to bardzo dobry debiut literacki, który zdecydowanie może znaleźć swoich czytelników wśród fanów thrillerów, tajemnic, historii i teorii, w których prawda miesza się z fikcją. A Paul Sado? Moim zdaniem spokojnie może być określany mianem polskiego Dana Browna. 
Warto też dodać, że zakończenie pozostawia czytelnika z zapowiedzią kolejnej historii i następnej zagadki do odkrycia. I przyznam szczerze, że po tej książce jestem ciekawa, czym autor zaskoczy nas następnym razem i co jest ukryte w malborskim zamku.


Autor: Paul Sado
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Falcomp Studio
Ilość stron: 416
Data wydania: 4 września 2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)