środa, 18 lutego 2026

Podziemne miasto. Wojciech Karpowicz - recenzja książki.

 9/2026

Czy zdarza się Wam sięgać po książkę z konkretnym wyobrażeniem w głowie, a dostać coś zupełnie innego? I wcale nie gorszego. Wręcz przeciwnie. Zaskakująco lepszego. 
Tak właśnie było w moim przypadku z powieścią "Podziemne miasto" Wojciecha Karpowicza. Spodziewałam się lekkiej, wakacyjnej historii z nutą romansu. Otrzymałam wielowątkową opowieść, która z każdą stroną coraz mocniej wciągała mnie w swoją sieć. Jeśli jesteście ciekawi, co mnie w niej tak porwało, zapraszam do dalszej części. 


Opis z okładki:

Międzyzdroje, upalne lato i przypadkowe spotkanie. Brzmi jak wakacyjny romans, prawda? Jednak pojawia się tu tajemnica, głęboko ukryta, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. 
Wojtek, Adam i Tomasz - trzech przyjaciele, marynarze, którym w końcu udało się zsynchronizować urlopy  i spędzić razem czas. Brakuje im  jedynie kobiecego towarzystwa. I wtedy los stawia na ich drodze trzy dziewczyny: Berenikę, Dominikę i Monikę, choć każda przedstawia się jako Nika. 
Dziewczyny przyjechały do pracy w jednym z nadmorskich lokali. Z czasem okazuje się jednak, że to miejsce nie funkcjonuje na takich samych zasadach jak inne lokale w okolicy. W "Czarnym Jasiu" dzieje się coś niepokojącego. Ciekawość prowadzi bohaterów do odkrycia tajemniczych tuneli, a to dopiero początek historii. 

Przyznam szczerze, że takiej książki jeszcze nie czytałam. Początek rzeczywiście zapowiada lekką, wakacyjną opowieść. Słońce, morze, flirt, swoboda. Jednak im dalej, tym atmosfera staje się coraz gęstsza. Napięcie rośnie niemal niezauważalnie, aż w pewnym momencie orientujemy się, że jesteśmy już w zupełnie innej historii. To nie jest już tylko wakacyjna przygoda. To powieść z wyraźnym, mocno osadzonym wątkiem historycznym sięgającym czasów II wojny światowej. Autor wprowadza go stopniowo, bez nachalności, a jednak z ogromnym wyczuciem. Tajemnice przeszłości zaczynają splatać się z teraźniejszością, a odkrycia bohaterów prowadzą do czegoś znacznie większego, niż początkowo mogli przypuszczać. 
Finał przynosi z kolei elementy rasowego kryminału. Pojawiają się pościgi, mafia, kolejne sekrety i sytuacje, które podnoszą poziom adrenaliny. To mieszanka romansu, powieści przygodowej, historycznej  i sensacyjnej. I co najważniejsze, ten gatunkowy miszmasz naprawdę działa. Trudno jednoznacznie zaszufladkować tę książkę, ale właśnie w tym tkwi jej siła.
Najbardziej urzekł mnie wątek historyczny i tytułowe podziemne miasto. Opisy tuneli, tajemnic sprzed lat, niedopowiedzianych historii sprawiły, że czytałam z autentycznym dreszczem ekscytacji. Przyznam, że poczułam lekki niedosyt. Chciałabym jeszcze głębiej zanurzyć się w tę część opowieści, dowiedzieć się więcej, spędzić w tych podziemiach dodatkowe rozdziały.
Patrząc jednak całościowo, widać, że autor bardzo świadomie rozłożył proporcje między wątkami. To przemyślana konstrukcja, która pozwala czytelnikowi płynnie przechodzić między motywami. 
Zakończenie? Tu pojawia się jedno zasadnicze pytanie: dlaczego to  już koniec? Zostajemy z szeregiem pytań, z kilkoma niedomkniętymi sprawami i poczuciem, że ta historia wciąż ma potencjał. Czy to zapowiedź kontynuacji? Bardzo bym tego chciała. 

Podsumowując, "Podziemne miasto" Wojciecha Karpowicza to książka, która pozytywnie zaskakuje i wymyka się schematom. Łączy wakacyjny klimat z historią, tajemnicą i sensacyjnym napięciem. To propozycja dla czytelników, którzy lubią, gdy fabuła ewoluuje, zaskakuje i prowadzi w nieoczywistym kierunku.

Jeśli szukacie powieści, która zaczyna się niewinnie, a kończy z przytupem to zdecydowanie polecam "Podziemne miasto"


Autor: Wojciech Karpowicz
Gatunek: lit. sensacyjna
Wydawnictwo: AlterNatywne
Ilość stron: 245
Data wydania: 22 stycznia 2026


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)