niedziela, 11 stycznia 2026

Miłość spod ziemi. Stach Szulist - recenzja książki.

 2/2026

Kto mnie zna, ten wie, że po romanse nie lubię sięgać, ale czasem muszę. Od razu nastawiam się negatywnie i w zasadzie taka książka ma o wiele trudniej, by się obronić. Jakiś czas temu miałam okazję poznać Stacha Szulista, autora, z którym organizujemy spotkanie w naszej bibliotece. Podczas naszego pierwszego spotkania otrzymałam książki w prezencie, a że będę prowadzić to spotkanie, to muszę się przygotować i tak właśnie wpadła w moje ręce książka "Miłość spod ziemi" Jakie wrażenie pozostały po lekturze? Zapraszam do recenzji.

Opis z okładki:

Nina Żarska to dojrzała kobieta, która swoje w życiu już przeszła. To ją ukształtowało i sprawiło, że stała się twardą kobietą, która wie, czego chce od życia. Ma pracę, której poświęca swój czas, dorosłą i samodzielną córkę Glorię oraz babcię Leokadię, która potrafi być bardzo zgryźliwa. Ninie brakuje jednak miłości, prawdziwej męskiej miłości. Jeden z treningów kobiety sprawia, że jej życie się odmienia, a miłość pojawia się i to aż spod ziemi, bowiem kobieta sama się do niej dokopała.


W zasadzie nie wiem, od czego zacząć, bo trochę tego jest. Może na początek od słabszych stron książki. Pierwsze kilka rozdziałów tak mnie zniechęciło, że ciężko było przemóc się, by przeczytać dalszy ciąg, ale na szczęście nie mam w zwyczaju odkładania książki przed jej końcem, więc dałam jej szansę. 
Autor ma specyficzny styl pisania. Bardzo długie i złożone zdania sprawiały, że gubiłam sens. W jednym zdaniu jest wszystko: obserwacje, emocje, reakcje ciała, myśli bohatera i myśl narratora. Język jest ciężki i gęsty, więc trzeba się skupić na tym, co się czyta, zatrzymać, a czasem nawet wrócić wzrokiem do tego co już było. Styl jest bardzo męczący, ale jednocześnie wciąga, bo zmusza czytelnika do ciągłej uwagi.
To co wprawiło mnie również w zmieszanie, to opis z okładki, a w zasadzie jedno ze zdań: "Nina, kobieta dojrzała, obarczona przez los zgryźliwą matką i nazbyt samodzielną córką..." Musiałam przeczytać je kilka razy żeby stwierdzić, że w opisie jest błąd, bo to nie zgryźliwa matka a babka.

Kiedy już przebrniemy przez początek historii, robi się jakby lżej (albo to ja się przyzwyczaiłam) i doczytałam do końca. Nina wzbudziła we mnie naprawdę dużą sympatię. To stanowcza kobieta, potrafi postawić na swoim i nie daje się zwieść słodkim słówkom, no prawie. Dla miłości jest w stanie zrobić wiele, nie boi się nawet zadrzeć z rosyjską mafią i wyruszyć wprost do paszczy lwa. Zresztą Gloria, jej córka, wyraźnie odziedziczyła charakter po matce. 
Dzięki tak dobrze wykreowanym kobiecym postaciom ta historia była całkiem dobra. Dzieje się naprawdę sporo: jest próba morderstwa, mafia, przemyt, Rosja i wiele innych niesamowitych przygód. Chwilami jest wręcz nieprawdopodobnie. Zakończenie natomiast jest z tych "i wszyscy żyli długo i szczęśliwie." 

Podsumowując. Pomimo mojego negatywnego nastawienia książka "Miłość spod ziemi" Stacha Szulista to historia, w której miłość potrafi czynić cuda i pokonać wszystkie przeciwności losu. Dla kogo jest ta książka? Dla osób, które uwielbiają romanse mafijne i nie boją się trudnego w odbiorze języka.
Czy sięgnęłabym po kolejną książkę autora? Tak, bo na półce czekają już dwie kolejne i jestem ciekawa, czy tym razem styl będzie mi bliższy.

Autor: Stach Szulist
Gatunek: romans mafijny
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 390
Data wydania: 27 września 2024



5 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takim ciągnącym się stylem, ale dobrze, że w sumie książka jest ciekawa. Ja lubię romanse, więc jedynie mogę mieć zastrzeżenia do sposobu pisania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczera i konkretna recenzja. Podziwiam, że dotrwałaś do końca mimo tego trudnego stylu – Twoje uwagi o języku i błędzie w opisie na pewno będą cenne dla autora podczas spotkania. Dobrze, że postać Niny uratowała całość, bo silne bohaterki to zawsze ogromny plus.
    Daj znać, jak wypadną kolejne książki, a w wolnej chwili zapraszam też do siebie na bloga – będzie mi miło, jak wpadniesz z wizytą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam takie romanse, a czy ten mi przypadnie do gustu? Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam romansów... i nic mnie już chyba nie przekona do tego gatunku:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją 🙂

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)