3/2026
W tym roku postanowiłam podejść ambitnie do tematu mojego stosu książek do przeczytania. Od trzech miesięcy nie kupiłam żadnej nowej książki i nie zgłosiłam się do żadnego naboru. Jeśli dalej tak pójdzie, jest spora szansa, że TBR w końcu się zmniejszy. Na razie patrzę na półki i czekam, aż któraś historia do mnie przemówi. Zwykle decyduje impuls. Tym razem padło na "Przedszkole" Natalii Kalisiak.
Jak wrażenia po lekturze? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Jak wrażenia po lekturze? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Opis z okładki:
Dorota wraca do Jakuszewa, swojego rodzinnego miasta, by zacząć wszystko od nowa i spełnić swoje zawodowe marzenie. Otwiera przedszkole w starej kamienicy. To ma być nowy początek i szansa na bezpieczne, spokojne życie dla niej i jej córeczki Basi. Szybko okazuje się jednak, że nic nie jest tak, jak miało być. Dziewczynka zachowuje się coraz dziwniej. Dzieci z przedszkola opowiadają o kimś, kto w ogóle nie istnieje, a na korytarzach kamienicy słychać kroki i dziecięcy śmiech. Do tego dochodzą pojawiające się lalki motanki, których nikt nie potrafi wytłumaczyć. Dorota coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy jednak zaczyna tracić zmysły.
Na początek muszę napisać jedno. Bardzo żałuje, że ta książka tak długo czekała na swoją kolej. To historia idealnie w moim guście i zdecydowanie jedna z tych, które czyta się z rosnącym niepokojem.
Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy współczesność, czyli rok 2024. Z drugiej cofamy się do 1947 roku, gdzie poznajemy losy księdza i pięciorga dzieci. Wszystkie wydarzenia z przeszłości zapisane są w pamiętniku proboszcza. Dzięki temu stopniowo odsłaniają się tajemnice, które lata temu były ukrywane.
Atmosfera jest gęsta, bardzo mroczna i wyraźnie podszyta wątkami paranormalnymi. Podczas lektury czułam ten charakterystyczny chłód na karku i nieustannie towarzyszyła mi myśl: w myśl: co tak naprawdę wydarzyło się w tym miejscu? Owszem, w pewnym momencie można domyślić się, z czym i kim mamy do czynienia. W moim przypadku kluczem okazało się jedno słowo. Niby niewinne, a jednak obce i niedzisiejsze: subotnik.
"Przedszkole" to książka, której naprawdę nie się odłożyć. Krótkie rozdziały, ciągłe napięcie i poczucie niepewności sprawiają, że strony uciekają same. Dodatkowo niewielka objętość sprawia, że spokojnie można ją przeczytać na raz.
Dla mnie to jedna z lepszych historii, jakie czytałam. Nie tylko w tym roku, ale w ogóle.
Podsumowując "Przedszkole" Natalii Kalisiak to historia, która naprawdę potrafi przestraszyć. Jest mroczna, niepokojąca i momentami bardzo duszna. To ten rodzaj grozy, który działa powoli, sączy się między wierszami i nie daje o sobie zapomnieć nawet po zakończeniu lektury. Czytając cały czas czułam napięcie i to nieprzyjemne wrażenie, że coś jest bardzo nie tak.
Na koniec muszę wspomnieć o okładce. Jest świetna i od razu przyciąga wzrok, ale nie zdradza, jak mroczna historia kryje się w środku. Motanka wygląda niewinnie, a jednocześnie budzi niepokój. I dokładnie taka jest ta książka.
Autor: Natalia Kalisiak
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Czarny Papillon
Ilość stron: 174
Data wydania: 25 lipca 2025



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)