niedziela, 12 kwietnia 2026

Trucicielki. Kronika kobiecych zbrodni. Gérard Morel - recenzja książki.

 19/2026

O książce "Trucicielki" Gérarda Morel słyszałam mnóstwo dobrego. Ciągle trafiałam na pozytywne opinie, a że lubię takie tematy, wiedziałam, że prędzej czy później po nią sięgnę. Udało się. Przesłuchałam ją w wersji audiobooka i dziś mam dla Was opinię. Zapraszam.

"Doszła do wniosku, że władza należy do kobiet, o ile tego pragną"


Opis z okładki:

Historia, w której zapach perfum miesza się z arszenikiem. Gérard Morel zabiera nas w mroczną podróż przez wieki, pokazując trzynaście kobiet, dla których trucizna stała się narzędziem władzy, zemsty albo przetrwania. Od Agrypiny, matki Nerona, przez Katarzynę Medycejską, aż po Marie Besnard.
To połączenie historii i klimatu true crime. Opowieść o zbrodniach, ale jeszcze bardziej o motywach, które za nimi stoją. Ambicji, strachu, desperacji i ograniczeniach narzucanych kobietom przez wieki.

"Te same historie, które wywołały potępienie, oszczerstwa i donosy w przypadku kobiet, budziły jedynie rozbawienie czy nawet pełen podziwu uśmiech, gdy dotyczyły mężczyzn"

To był mój pierwszy audiobook, jaki kiedykolwiek przesłuchałam. Musiałam się naprawdę skupić, żeby zapamiętać wszystkie fakty i mam nadzieję, że mi się to udało. 
Słuchając, często łapałam się na tym, że myślę jak trudne życie miały te kobiety, zwłaszcza jeśli chciały czegoś więcej. Dobrym przykładem jest Agrypina, która mimo przepowiedni, że zginie z ręki syna, dążyła do tego by został cesarzem. Jej motywacje nie były jednak tak oczywiste, bo to ona chciała sprawować realną władzę. Jak się okazało, nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Aby zdobyć władzę, uwolnić się z nieszczęśliwej relacji albo zapewnić sobie bezpieczeństwo czy majątek, bohaterki tej książki sięgały po ostateczne rozwiązania. Trucizna stawała się dla nich narzędziem, które miało dać im kontrolę nad własnym życiem. 
Autor bardzo dokładnie opisuje losy każdej z kobiet. Pokazuje nie tylko same zbrodnie, ale przede wszystkim to, co do nich prowadziło. I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie. To nie jest książka o truciznach. To książka o wyborach i świecie, który często nie dawał kobietom żadnej innej drogi.
"Trucicielki" to historia, która zostaje na dłużej i skłania do refleksji. Pokazuje, że za każdą  zbrodnią kryje się coś więcej niż sam czyn.
Jeśli lubicie historie z nutą true crime i chcecie spojrzeć na nią z trochę innej perspektywy, zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę.


Autor: Gérard Morel
Tłumaczenie: Piotr Napiwodzki
Gatunek: reportaż
Wydawnictwo: MANDO
Ilość stron: 304
Data wydania: 11 marca 2026

4 komentarze:

  1. Mam tę książkę i na pewno do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja. Przekonało mnie to zwrócenie uwagi na motywacje kobiet i tło historyczne, a nie tylko na samą zbrodnię. To brzmi jak studium desperacji i walki o wpływy w świecie zdominowanym przez mężczyzn, który często nie dawał im żadnej innej drogi. Twoja opinia sugeruje, że to coś więcej niż tylko kronika morderstw, co bardzo zachęca do lektury. Chętnie sprawdzę ten tytuł w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po reportaże sięgam rzadko, a po audiobooki wcale, ale temat wydaje się interesujący i wciągający. Może w wersji papierowej po nią sięgnę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie wciągnęła ta perspektywa — że to nie są tylko historie o zbrodniach, ale o wyborach i ograniczeniach. Trochę przerażające, jak łatwo można zrozumieć motywacje tych kobiet, nawet jeśli nie da się ich usprawiedliwić. Fajnie też, że zwracasz uwagę na ten podwójny standard — daje to do myślenia. I aż mam ochotę sama sprawdzić ten audiobook, skoro tak Cię wciągnął.
    Pozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)