wtorek, 3 lutego 2026

Chłopiec z ruin. Beata Zdziarska - recenzja książki.

 7/2026

Kiedy ostatni raz sięgnęłam po powieść historyczną? Nie pamiętam, ale lubię od czasu do czasu wracać do takich historii. "Chłopiec z ruin" Beaty Zdziarskiej bardzo chciałam przeczytać i to z kilku powodów. Dlaczego? Już tłumaczę. Zapraszam na recenzję.


 

 Opis z okładki:


Friedrich to chłopiec, któremu przyszło żyć w strasznych czasach, w czasie wojny, której jako dziecko nie rozumie. Jeszcze trudniej jest mu pojąć, dlaczego ktoś odebrał życie jego ukochanej mamusi. Od tej chwili Friedrich musi radzić sobie sam, ponieważ poszukiwania krewnych nie przynoszą żadnych rezultatów. W jednej z gdańskich kamienic poznaje Helenę Koszek.
Helena była szczęśliwą kobietą, jednak wojna zabrała jej wszystkich, których kochała. Kiedy na jej drodze pojawia się Friedrich, postanawia się nim zaopiekować, a z czasem nawet zostać jego matką.


"Chłopiec z ruin" to pierwsza część z serii Gdańska opowieść. Nie wiem, czy wiecie, ale jestem Gdańszczanką. To tutaj się urodziłam, wychowałam i pokochałam to miasto całym sercem. Po ślubie przeprowadziłam się na Kociewie, ale część mnie na zawsze została w Gdańsku. Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. 
Beatę Zdziarską miałam już okazję poznać osobiście podczas spotkania autorskiego w naszej bibliotece. Nasi czytelnicy polubili ją tak bardzo, że planujemy kolejne spotkanie.

"Co jakiś czas w historii do głosu dochodzą szaleńcy, którzy wstrząsają tym światem. Może chodzi o to, żeby poddać ludzkość doświadczeniu szaleństwa?"

Historia w powieści opowiedziana jest w dużej mierze poprzez wspomnienia Heleny. To właśnie dzięki nim poznajemy Gdańsk sprzed wybuchu wojny, miasto tętniące życiem, które stopniowo zaczyna się zmieniać. Jako czytelnicy mamy świadomość nadchodzącej katastrofy i obserwujemy te zmiany z perspektywy kogoś, kto wie, jak tragicznie potoczą się losy miasta i jego mieszkańców.
Friedrich to chłopiec, który od pierwszych stron łamie serce. Poznajemy go już w czasie wojny, w momencie, gdy ta pokazuje swoje najbardziej okrutne oblicze. Sowieci palą żywcem ludzi zamkniętych w kościele, wśród nich znajduje się jego matka. To dziecko wrzucone w rzeczywistość, której nie powinien doświadczyć żaden człowiek.  Zostaje zupełnie sam, błąka się po ulicach Gdańska, szukając jedzenia i bezpieczeństwa, próbując zrozumieć to, co właśnie się wydarzyło.
Helena wspominając swoje wcześniejsze życie, pokazuje kontrast między dawnym  Gdańskiem, a miastem zniszczonym przez wojnę. Jej wspomnienia nadają tej historii dodatkowej głębi i pozwalają zobaczyć, jak wiele zostaje utracone, zanim padły jeszcze pierwsze strzały. Kiedy traci swoich bliskich i zostaje zupełnie sama, los stawia na jej drodze małego, bezbronnego chłopca. Po pewnym czasie zadaje  jedno z najważniejszych pytań w tej historii. Czy zostanie jego mamusią?

Beata Zdziarska w niezwykle poruszający sposób oddała klimat Gdańska z czasów II wojny światowej. Opisy miejsc, detale topografii miasta, wszystko to sprawia, że dawny Danzing naprawdę ożywa. Czytając, miałam przed oczami miasto takim jakie było wtedy. Siedziałam z książką na kolanach i telefonem obok, sprawdzając kolejne miejsca i porównując je z tym z tym, jak wyglądają dziś. To była prawdziwa wycieczka w przeszłość.
Autorka pokazuje również, że do momentu wkroczenia Rosjan do Gdańska życie mieszkańców mimo wojny, było w pewien sposób "łatwiejsze". Dopiero końcówka wojny i pojawienie się Armii Czerwonej odsłaniają prawdziwe oblicze wojennej przemocy i strachu. To właśnie wtedy miasto zostaje złamane ostatecznie.

Jedyne czego mi zabrakło, to słownik niemieckich nazw ulic na początku lub końcu książki. Taka mała ściąga bardzo ułatwiłaby orientację i pozwoliła szybciej odnaleźć o jakim miejscu mowa.
Emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury "Chłopca z ruin", były intensywne, momentami naprawdę trudne. Niepokój, smutek, wzruszenie i ciągłe napięcie. Cały czas zastanawiałam się, co będzie dalej. Czy Helena sobie poradzi? Czy mały Friedrich przeżyje wojnę? Kibicowałam bohaterom z całego serca. Choć muszę przyznać, że sama końcówka trochę mnie zaskoczyła i nie do końca zrozumiałam decyzje, które podjęła Helena. 
Podsumowując, to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. To piękna choć bolesna historia o wojnie, stracie i ludzkim cierpieniu, ale też o miłości, odpowiedzialności, trudnych wyborach i walce o każdy kolejny dzień.
Już nie mogę się doczekać kolejnej części tej historii oraz kolejnego spotkania z autorką, by znów porozmawiać o tej pięknej, poruszającej opowieści.


Autor: Beata Zdziarska
Seria: Gdańska opowieść
Gatunek: powieść historyczna
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 304
Data wydania: 20 stycznia 2026

1 komentarz:

  1. Piękna i poruszająca recenzja. Widać, że jako gdańszczanka przeżyłaś tę lekturę bardzo osobiście. Takie historie, choć bolesne, pozwalają zupełnie inaczej spojrzeć na ulice, którymi chodzimy na co dzień. Chętnie sprawdzę ten tytuł przy najbliższej okazji.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)