środa, 6 czerwca 2018

Czarodziej Magnus. Mikołaj Blechert - recenzja książki.

18/2018

Tak przyznaje się...zaczęłam częściej sięgać po fantastykę i nigdy bym siebie o to nie podejrzewała w takim wieku. Ale głowę traci się niezależnie od wieku, prawda?
Kiedy trafiła w moje ręce książka "Czarodziej Magnus" byłam bardzo ciekawa historii, która skrywała się za tą niesamowitą okładką.
Zapraszam do dalszej części wpisu.


Opis z okładki:


"Moje dłonie zapłonęły najprawdziwszym ogniem, a ciało pokrył zimny pot. Czułem ogarniające mnie ciepło i zawroty głowy. Toteż zsiadłem ze zmęczonego konia i zacząłem szukać schronienia"

Tak jak wspomniałam wyżej sama okładka już mnie zafascynowała, a kiedy przeczytałam opis książki miałam wypieki na policzkach i pomyślałam, że to będzie naprawdę świetna książka.
Już od pierwszych stron historia Magnusa intryguje bo oto on wyrusza w podróż by zgładzić nekromantę...
Kiedy już mu się to udaje wyrusza w dalszą podróż. Co się dzieje w tej podróży? Otóż nic na co liczyłam. Nie było walki z potworami, czarów i niczego innego co mogłoby podchodzić pod fantastykę.
Magnus uwielbiał zabawę i piękne kobiety, a więc w swojej podróży czekały na niego niezliczone hulanki i swawole. 
Przyznam szczerze bałam się, że nie dotrwam do końca tej historii. Zbyt dużo biustów i kobiet, zbyt wiele tych hulanek...nie tego oczekiwałam. Podczas swojej podróży Magnus poznaje wielu nowych towarzyszy, pod wpływem których się zmienia. Zmienia swoje spojrzenie na to co w życiu najważniejsze.

"Jakiś czas temu któryś z magów wymyślił wirtualną sieć magiczną, do której magowie mogą się zalogować poprzez zaklęcie przywołania Erren surogat"


Dwa ostatnie rozdziały to walka z Czarnym Panem, która też niewiele ma w sobie magii...
Naprawdę starałam się dać szansę tej książce i przeczytałam ją do końca ale to nie to co potrafiłoby mnie wciągnąć. Doszukując się jakichkolwiek plusów książki to bardzo podobał mi się język, którym posługiwał się autor to chyba on w pewnym stopniu pozwolił mi przeczytać książkę do końca.


Autor: Mikołaj Blechert
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 283
Data wydania: luty 2018
Książkę można kupić na stronie zaczytani.pl w cenie 24,00 zł >klik< 


https://novaeres.pl/
 Książkę zgłaszam do wyzwań:
http://poligondomowy.pl/2018/06/01/czerwiec-czytambopolskie-zgloszenia/
http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2018/06/olimpiada-czytelnicza-podsumowanie-maja.html

Czytał ktoś z Was tą książkę? Może macie inną opinię na jej temat?

18 komentarzy:

  1. Najgorsze to trafić na książkę, którą się męczy a nie czyta. Znam ten ból właśnie teraz mam podobną sytuację z inną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie przypadłaby mi do gustu, mimo że fantastykę nie tyle lubię, co już kocham. Przeczytałam jej już tak dużo, że coraz trudniej mnie zaskoczyć i oczarować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wirtualna sieć magiczna? Oj coś czuję, że miałabym z nią problem :P

    OdpowiedzUsuń
  4. zdecydowanie nie dla mnie :P nie lubię książek, które nie porywają, a z twojej opinii wynika, że książka nawet gdyby ja określić mianem przeciętnej to i tak byłaby to zbyt wygórowana ocena :P
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyka potrafi zaskoczyć... może nie tym razem jednak;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie dla mnie :( Romansik raczej nie, a jeszcze jak jest trochę magii to też raczej nie, chociaż nie można ocenić książki póki się nie przeczyta choć kilku stron, więc ostatecznie nie mówię nie na 100 % ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej książce, ale raczej po nią nie sięgnę. Nie lubię ani wydawnictwa, ani tematyka do mnie nie przemawia :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie się powtórze bo ja niestety nie czytam książek nie mam czasu na to :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja należę do tego typu czytelnika, który musi przeczytać książkę do końca nawet jeśli mi się nie podoba. Dlatego? Bo zawsze mam nadzieję,że może mi się jeszcze spodoba.. nawet jeśli została jedna strona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sam język to niestety za mało. Szkoda, że autorowi nie udało się stworzyć wciągającej fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta ksiazka chyba by mnie nie zainteresowala.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za fantastyką, i tematyka nie w moim guście, ale czasami może nas zaskoczyć zmiana gatunku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam o niej, ale raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesting post dear! thanks for sharing xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio nie mam czasu na książki, ale bardzo lubię czytać. Ta jednak chyba nie bardzo by mi przypadła do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja akurat często czytam fantastykę, ale głównie zagranicznych autorów. :) Autora nie znam, ale przyznam, że novae res zrobiło niezłą robotę dobierając taką okłądkę. Od razu chce się dowiedzieć coś więcej o książce. Będę musiała zapisać sobie gdzieś ten tytuł. Ostatnio brakuje czasu na czytanie :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :)
Każdego z komentujących odwiedzę na pewno :)