41/2026
W wakacje nadal zmniejszam swój stos książek i sięgnęłam po kolejną część z serii o Igorze Brudnym. "Markiza" wszyscy polecali, więc nie mogłam się jej oprzeć. Jeśli jesteście ciekawi, czy i mnie zachwyciła, zapraszam na recenzję.
Opis z okładki:
Igor i Julia postanawiają odpocząć i wyjeżdżają na Hel. Chcą zacząć wszystko od nowa i nacieszyć się sobą. Nikt nie przypuszcza, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej. We wraku jednego z pobliskich okrętów policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. A Igora i Julię zaczepia mężczyzna, który chce im opowiedzieć o koszmarze rozgrywającym się na Półwyspie Helskim. Oboje nie chcą mieszać się w śledztwo, jednak morderca ma inny plan i postanawia w swój chory sposób wciągnąć Brudnego do gry na własnych zasadach.
"Taki poziom sadyzmu nie zdarzał się nawet w ruskich katowniach. Morderca był potworem i to było poza wszelką dyskusją."
"Brudny skuł własne nadgarstki. Wyłączył latarkę i zaciągnął się trupim odorem. Zanim do jego uszu dotarł szczęk otwieranego włazu, drugi raz w życiu szczerze zwrócił się do Boga o pomoc."
Ale to było dobre! Igor Brudny nawet wtedy, gdy próbuje odpocząć i zostawić pracę za sobą, jak magnes przyciąga zło. Kiedy policjanci odnajdują pierwszą ofiarę, stara się trzymać od sprawy z daleka. Wszystko zmienia się jednak w chwili, gdy pojawiają się kolejne ciała, a Igor dostaje osobiste zaproszenie od mordercy. Jego instynkt nie pozwala mu odpuścić, choć doskonale wie, że w tym czasie powinien być przede wszystkim przy Julii.
Ta część jest tak niesamowicie dobra, że nie mogłam się od niej oderwać. Pomysł na fabułę jest po prostu świetny. Przez całą książkę próbowałam odgadnąć, kto stoi za zbrodniami, ale autor skutecznie wyprowadzał mnie w pole. Kiedy wydawało mi się, że już wszystko wiem, pojawiał się kolejny trop i zwrot akcji. Znów musiałam zmieniać swoje podejrzenia.
Bardzo podobał mi się klimat Helu. Sama mieszkam nad morzem, więc tym bardziej spodobało mi się, jak autor wykorzystał nadmorską scenerię. Hel, wraki statków i wszechobecne poczucie zagrożenia stworzyły klimat, od którego momentami przechodziły ciarki. Do tego dochodzi świetnie poprowadzone śledztwo i morderca, którego motywy odkrywamy stopniowo. I na koniec jedna myśl: "Skąd autor bierze takie pomysły?" Ci co czytali, na pewno wiedzą o co mi chodzi ;)
Ogromnym atutem tej serii jest oczywiście sam Igor Brudny. To bohater, którego uwielbiam. Jest błyskotliwy, uparty i często działa wbrew rozsądkowi, ale właśnie dzięki temu z każdą kolejną częścią lubię go jeszcze bardziej.
Przemysław Piotrowski po raz kolejny udowodnił, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Nie brakuje tu brutalnych i mocnych scen, ale właśnie z tego autor jest znany i robi to naprawdę dobrze. Do tego dochodzi świetny pomysł na fabułę, dynamiczna akcja i zakończenie, które zostawia czytelnika z ogromną ochotą na kolejny tom. Jeśli lubicie kryminały, które nie oszczędzają czytelnika, pełne brutalności, zaskakujących zwrotów akcji i pomysłów, po których człowiek zastanawia się, jak autor w ogóle na to wpadł, to "Markiz" zdecydowanie Was nie zawiedzie.
Seria: Igor Brudny (tom 9)
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 344
Data wydania: 11 marca 2026



Tej książki autora jeszcze nie czytałam. Trochę się jej boję.
OdpowiedzUsuńThanks for your review
OdpowiedzUsuńSerii nie czytałam, ale słyszałam o niej, więc chętnie bym ją poznała od początku.
OdpowiedzUsuńNo dobra, przekonałaś mnie tym klimatem Helu i wraków statków. Baaardzo lubię kryminały, w których do samego końca zmieniam podejrzenia i autor skutecznie robi mnie w konia. Tylko ta brutalność trochę mnie odstrasza, więc chyba musiałabym się przygotować psychicznie na tę lekturę 😅 Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika